Autonomous cars the future of motoring?


Kilkanaście lat temu samochody bez kierowcy wydawały się marzeniem i fantazją konstruktorów. Dziś poruszają się one po ulicach m.in. kilku stanów w USA, jednak niebawem trafią na testy do Europy. Bezzałogowe auta z pewnością już w najbliższych latach czeka komercjalizacja. Czy to będzie sukces?

Na co komuś autonomiczny samochód?

Właściciele aut i aktywni kierowcy często przyznają, że prowadzenie samochodu to przyjemność. Niestety, jest to też odpowiedzialne i niekiedy uciążliwe zadanie, gdy wiele czasu spędzamy za kółkiem z przyczyn zawodowych. Zdaniem Elona Muska, szefa Tesli, która od dłuższego już czasu zajmuje się badaniami nad autonomicznymi samochodami, w przyszłości prowadzenie aut przez człowieka będzie zabronione. Musk ma tu na myśli kwestie bezpieczeństwa. Jest przekonany, że bezzałogowe pojazdy będą bezpieczniejsze niż te prowadzone przez człowieka. Oczywiście do takiej zmiany z pewnością jeszcze daleko, bo o ile rzeczywiście założenie, iż auto sterowane przez komputer może wykluczać tak zwany “błąd czynnika ludzkiego”, o tyle wypadki, spowodowane przez testowane auta autonomiczne pokazały, że jeszcze długo błędy człowieka nie będą częstsze, niż usterki systemów i czujnikach w autonomicznych autach.

Branża motoryzacyjna mocno przygotowuje się na nadejście autonomicznych aut, a wiele korporacji (jak Google, Uber, Lyft czy wspomniana już Tesla) i producentów samochodów (na przykład Ford, Chrysler, Toyota, Volvo, Nissan) już pracuje nad nowoczesnymi, bezpiecznymi rozwiązaniami. Nadal jednak nie wszyscy z zainteresowaniem podchodzą do zagadnienia samochodów sterowanych przez komputer. Pojawia się wiele zarzutów, włącznie z tym, spotykanym już w innych branżach: że maszyny i komputery zabiorą ludziom pracę. Co stanie się z taksówkarzami czy zawodowymi kierowcami? Uber, dla przykładu, pracuje nad autonomicznym autem bo to przyniesie olbrzymie wpływy. Mając własne autonomiczne taksówki nie będzie potrzebować rąk do pracy. Abstrahując od tego, czy Uber jest dobrym źródłem zarobku, to z pewnością dla wielu osób może być dodatkowym źródłem lub tymczasowym, po stracie pracy. Podobne obawy mogą mieć też kierowcy aut dostawczych czy firm kurierskich, bo zdaniem niektórych specjalistów autonomiczne samochody zrewolucjonizują całą branżę transportową.

Pytania i wątpliwości

Póki co, jest wiele pytań. Przede wszystkim wątpliwości budzą aspekty prawne – na przykład odpowiedzialność w razie uszkodzenia dóbr, potrącenia pieszego czy stłuczki z innym pojazdem. Odpowiedzialność ponosi zwykle kierowca, a kto poniesie ją, gdy kierowcy brak? Rozwiązaniem może być pociągnięcie odpowiedzialności producenta, ale przecież firmy nie mogą odpowiadać karnie. Sprawę komplikuje też fakt, że często po wypadku nie chodzi jedynie o odpowiedzialność finansową.

Już od blisko pięciu lat w kilku stanach w USA (Nevada, Michigan, Kalifornia i Floryda) autonomiczne samochody mogą bez problemu poruszać się po tamtejszych drogach. W wielu innych stanach trwają prace nad wprowadzeniem właściwych przepisów. Podobnie jest w Europie. Tu jednak pojawia się problem dodatkowych testów, bo to, co sprawdziło się w Stanach Zjednoczonych, gdzie panują inne warunki klimatyczne, nie sprawdzi się na drogach Starego Kontynentu. Przed testami trzeba dostosować prawo. Niemcy zrobili to jeszcze w 2017 roku.

Co na to kierowcy?

Choć prace nad samoprowadzącymi się autami są bardzo zaawansowane, to jednak większość specjalistów jest zdania, że nie staną się one powszechne w najbliższych kilku latach. Nie chodzi tylko o przepisy i zagadnienia technologiczne, ale i o samo zainteresowanie kierowców. Jak pokazała ankieta, wykonana na zlecenie Mazdy pod koniec 2017 roku, średnio około 66 procent kierowców chce nadal prowadzić samodzielnie.