Jak Polsce udało się uniknąć recesji podczas kryzysu początku stulecia?


“Zielona wyspa” – tak mówiło się o Polsce w latach kryzysu 2008-2009. Na świecie trwała recesja, a u nas prawie jakby nic się nie działo: produkt krajowy brutto, o dziwo, nie spadł. Jakie czynniki miały na to wpływ i czy rzeczywiście kryzys Polskę ominął?

Po roku 2000 wiele krajów na świecie doświadczyło ekonomicznych perturbacji. Ze Stanów Zjednoczonych, gdzie kryzys się zaczął, trudności przywędrowały i do Europy. Wiele państw Starego Kontynentu borykała się z gospodarczą zapaścią, a wskaźniki nie napawały optymizmem. Kiedy jednak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania notowały spadki PKB, wskazówka w Polsce nadal była do góry.

Polska u progu rekordu

W 2008 roku w Holandii doszło do pierwszego od 1982 roku załamania rynku. Oznacza to, że przez 26 lat w tym kraju nie był kryzysu. Tymczasem polska gospodarka rozwija się nieprzerwanie od 1992 roku. Oznacza to właściwie, że już jesteśmy rekordzistą, a 2019 rok zapowiada się kolejnym, w którym nasze PKB rośnie.

Jak przekonują specjaliści, na dobrą sytuację gospodarczą Polski w okresie recesji w Europie wpływ miało wiele różnych czynników. Ówczesna władza chętnie przypisała sobie zasługi, choć nie wszystko, co pomogło ograniczyć gospodarcze perturbacje w Polsce, wynikało z krajowej polityki.

Na czym polegał sukces Polski?

Zdaniem niektórych specjalistów, to, że Polska obroniła się przed kryzysem ma swoje źródło jeszcze w okresie transformacji ustrojowej. Błyskawiczna aktywizacja polskich przedsiębiorców i prywatyzacja, dzięki której ustrzegliśmy się oligarchii, kształtowały wysoką wydajność pracy. Już to wyróżniało nas na tle innych krajów poskomunistycznych, gdzie dwa razy większe tempo wzrostu nie mogło uchronić przed zawirowaniami początku lat

2000. Tempo wzrostu gospodarki polskiej, wynoszące 4 procent, nawet przy spadku tej dynamiki o 2, nawet 3 punkty, nie prowadziło do recesji.

Innym istotnym aspektem była polityka NBP i przepisy, które nie pozwalały bankom udzielać zbyt wielu kredytów hipotecznych. Podczas gdy w USA w 2008 roku wartość hipotek wynosiła blisko 100 procent PKB, w Polsce – jedynie 10. Ponadto, dzięki elastycznej polityce kursowej NBP w okresie kryzysu nasz eksport rozkwitł – zwłaszcza po przystąpieniu kraju do Unii Europejskiej. Bardzo ważną kwestią było też pozostawanie Polski poza strefą euro.

Korzystne zbiegi okoliczności

W złożonej sytuacji kryzysu w Europie i na świecie Polsce pomogło też kilka zbiegów okoliczności. Jednym z nich było to, że 2008 i 2009 rok przyniósł Polsce olbrzymie środki z funduszy strukturalnych, które uruchomiono w tamtym okresie (wcześniej też Polska dostawała te środki, jednak na znacznie mniejszą skalę). Obniżenie podatków i osłabienie złotego jeszcze bardziej rozkręciło eksport. Zdaniem części specjalistów, zainteresowanie polskimi towarami za granicą wynikało nie tylko z tego. Dla przykładu niemiecki popyt na samochody produkowane w Polsce był wynikiem wprowadzenia przez niemiecki rząd, z obawy o załamanie branży motoryzacyjnej, dofinansowań do zakupu każdego nowego samochodu – niezależnie od tego, gdzie auto było nabywane.

Mit zielonej wyspy

Choć dynamika PKB została utrzymana, to jednak wielu specjalistów wskazuje, że gdyby nie wysoki eksport, byłoby całkiem inaczej, na co może wskazywać sytuacja w Polsce. Mowa choćby o spadkach produkcji przemysłowej, które wyniosły blisko 15 procent. Spadki te były o kilka procent niższe, niż za granicą, i trwały krócej, jednak jest to symptom, który pokazuje, że gdyby nie kilka korzystnych zbiegów okoliczności, to nie byłoby nam do śmiechu. Także ówczesny stan zamówień w przemyśle odznaczał się negatywną dynamiką. Oprócz tego doświadczyliśmy też wzrostu bezrobocia, które jest zasadniczą cechą kryzysu.

Na szczęście, niezależnie od powodów, z trudnej gospodarczo sytuacji i kryzysu w Europie Polska wyszła obronną ręką. Dobrze jednak o tym pamiętać i przed kolejnymi załamaniami mieć jakiś konkretny plan.