Kredyty frankowe w Polsce: co nowego u “frankowiczów”?


15 stycznia 2015 roku często nazywany jest “czarnym czwartkiem”. To dzień, kiedy Szwajcarski Bank Narodowy uwolnił kurs franka szwajcarskiego. Nagła zmiana kursu waluty doprowadziła do paniki na rynkach. Kryzys nie ominął Polski, gdzie tysiące obywateli od lat zaciągało korzystne kredyty hipoteczne w szwajcarskiej walucie.

Problemy frankowiczów

Kryzys frankowy w Polsce był konsekwencją pogłębiającego się kryzysu w światowej bankowości. Tysiące Polaków zaciągały kredyty hipoteczne we franku szwajcarskim na kwoty wyższe, niż te, na które mieliby zdolność, gdyby brali kredyt w polskiej walucie. Wiara w to, że frank szwajcarski zawsze będzie na tym samym poziomie, doprowadziła ich do sytuacji, w której po uwolnieniu kursu franka wysokość kredytu była znacznie wyższa, niż to, ile pierwotnie zaciągnęli – nawet jeśli spłacali zobowiązanie już od kilku lat, a kwota kapitału powinna nieco zmaleć. Raty kredytów frankowych, choć wcześniej były znacznie niższe, niż tych zaciąganych w złotówce, nagle stały się wyższe.

Frankowicze wpadli w tarapaty i zaczęli oczekiwać pomocy od państwa. Wielu specjalistów było zdania, że za dramatyczną sytuację Polaków odpowiada polski rząd oraz Komisja Nadzoru Finansowego, która nie dbała o odpowiednie bezpieczeństwo osób zaciągających kredyty frankowe. Już od dawna frank szwajcarski umacniał się względem innych walut, jednak niskie stopy procentowe w Szwajcarii sprawiały, że kredyt we franku był jeszcze opłacalny. Niestety, ci, którzy zaciągali zobowiązanie, gdy waluta kosztowała 2 zł za franka, w chwili, gdy kurs wynosił już 3,5 złotego, zaczęli mieć duże problemy ze spłatą.

Propozycje pomocy

Frankowicze zaczęli domagać się pomocy państwa i wsparcia finansowego w spłacie. Pojawiły się oskarżenia w stosunku do banków, które miały naciągać na kredyty frankowe nawet osoby, których sytuacja finansowa nie pozwalała na zaciąganie takich zobowiązań. Wreszcie poszkodowani często mówili też, że nikt nie poinformował ich, że kurs obcej waluty może się zmienić.

Przy okazji zbliżających się wyborów prezydenckich w Polsce, pojawiło się kilka propozycji rozwiązania kryzysu frankowego. PiS zaproponował przewalutowanie kredytów tak, by były one spłacane po kursie z dnia zaciągnięcia zobowiązania. Wcześniej, jeszcze w połowie marca 2015, Związek Banków Polskich proponował utworzenie specjalnych funduszy, które miałyby zabezpieczać przed skutkami wzrostu kursu franka oraz dawać możliwość zmiany zabezpieczenia frankowych hipotek.

Wojna z bankami

Frankowicze zaczęli się zrzeszać i kierować pozwy zbiorowe przeciw swoim bankom. Na wojnę zdecydowało się wielu kredytobiorców, a sądy w wielu przypadkach były im przychylne. Zadłużeni domagali się zwrotu nadpłaconych rat, czy też zmniejszenia salda zadłużenia. Niestety, na walkę w sądzie pozwolić mogą sobie tylko niektórzy, bo pomoc kancelarii specjalizujących się w kredytach frankowych jest drogie.

Obecnie nadal ponad pół miliona Polaków nadal ma kredyty hipoteczny we franku szwajcarskim. Zdaniem specjalistów, choć obecnie wysokość rat spada, to jednak w dalszej perspektywie znów może zacząć rosnąć, na co wpływ ma wiele czynników, z których często kredytobiorcy nie zdają sobie sprawy lub po prostu nie biorą ich pod uwagę. Mowa np. o uznaniowym ustalaniu oprocentowania, spreadach czy dodatkowych ubezpieczeniach obowiązkowych.

Jak informował w raporcie Związek Banków Polskich, od stycznia 2015 do września 2017 zadłużenie we franku zmniejszyło się o 28,75 mld złotych. Z informacji biura Rzecznika Finansowego wynika jednak, że problemów frankowiczów nie ubywa, o czym świadczy lawinowo rosnąca liczba wniosków kierowanych do Rzecznika Finansowego, dotyczących zróżnicowanych kwestii związanych z kredytami frankowymi.