Morderstwo prezydenta Gdańska. Tragedia, która zaszokowała Polaków


W trakcie ostatniego występu, wieńczącego Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 2019 w Gdańsku doszło do nieprzewidywalnego zdarzenia. Na scenę wbiegł nieznany mężczyzna i zaatakował nożem znajdującego się tam prezydenta miasta – Pawła Adamowicza. Ten, raniony, padł, a napastnik przez kilka minut szalał na scenie, korzystając z zamieszania, jakie wywołał. Następnego dnia prezydent Gdańska zmarł.

To, co wydarzyło się tamtego wieczoru, wstrząsnęło całą Polską. 27-letni Stefan W. wtargnął niespodziewanie na scenę i przez nikogo niezatrzymany, podbiegł do prezydenta i ugodził go nożem. Kiedy Adamowicz leżał już na scenie, 27-latek nadal biegał po niej wymachując narzędziem i krzycząc. W pewnym momencie zabrał komuś mikrofon i oznajmił, że siedział w więzieniu, choć był niewinny, a odpowiedzialna jest za to Platforma Obywatelska, z którą Adamowicz był związany. Atak na prezydenta Gdańska miał być odwetem, jak się potem okazało, planowanym przez Stefana W.

Rozpacz po śmierci prezydenta

Śmierć prezydenta Adamowicza wywołała olbrzymi wstrząs wśród Polaków, szczególnie wśród mieszkańców Gdańska, którzy bardzo cenili swojego włodarza. Rządził on miastem od 20 lat, a w ostatnich wyborach zwyciężył, zyskując blisko 65 procent głosów. To dobitnie świadczy o tym, jak bardzo cenili go mieszkańcy i jaką estymą się wśród nich cieszył. Po śmierci Adamowicza gdańszczanie byli zdruzgotani – dosłownie płakali na ulicach, zatrzymywali się i dyskutowali o tym, co się stało.

Brutalny, śmiertelny atak na Adamowicza, wywołał w Polsce falę sprzeciwu wobec mowy nienawiści, jaka od dłuższego czasu przetaczała się w mediach i w sieci. Opozycja oskarżała partię rządzącą o lekceważenie narastającego problemu i przyzwolenie m.in. na nacjonalistyczne hasła, marsze, na których obraża się mniejszości, a “czerwonych” chce wieszać, tworzenie “politycznych aktów zgonu”, tolerowanie ataków na osoby, sprzeciwiające się skrajnie prawicowym demonstracjom. Wreszcie głośno stało się o tym, iż zabójca Adamowicza, Stefan W., wielokrotnie odgrażał się, że w akcie zemsty zrobi coś strasznego, coś, za co zostanie zapamiętany. Jego matka zgłaszała to na policję, nikt jednak nie zareagował na groźby.

Ostatnia puszka Pawła Adamowicza

Okoliczności ataku na prezydenta Gdańska są naprawdę poruszające. Adamowicz wraz z rodziną – żoną i córką – na kilka dni wyjechali do Santa Monica w Kalifornii, gdzie uczy się ich starsza córka. Prezydent miał wracać wcześniej w związku ze zbliżającym się finałem WOŚP. Tak się też stało i tego dnia Adamowicz wraz z setkami wolontariuszy kwestował, zbierając datki na Orkiestrę. Zebrał ponad 5 tysięcy złotych. Na koniec wydarzenia pojawił się na scenie, by odliczać do “światełka do nieba”. Dalszy ciąg znamy…

Jedna z kobiet, poruszona śmiercią prezydenta Gdańska, zorganizowała w social mediach zbiórkę do – jak to nazwała – ostatniej puszki Pawła Adamowicza. Cel był skromny – tysiąc złotych. Czy ktoś wtedy przypuszczał, że ostatecznie zbiórka przyniesie blisko 16 milionów złotych? Ta rekordowa zbiórka stała się symbolem sprzeciwu wobec aktów nienawiści i jednocześnie wyrazem wsparcia dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i “dyrygującego” nią Jurka Owsiaka, który po tragicznych wydarzeniach zrezygnował z bycia prezesem WOŚP.