Polska gospodarka po upadku komunizmu


Polska nie miała łatwo. Choć to kraj o bardzo długiej i bogatej historii, to jednak bardzo wiele wycierpiał i przez wieki zmagał się z problemami i zaborczymi sąsiadami. Krótko po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku II wojna światowa storpedowała szanse na rozwój kraju. Trudną sytuację pogłębiły wieloletnie rządy komunistów, trwające aż do 1989 roku. Dopiero wtedy Polska dostała szansę na prawdziwy rozwój. Dziś jest “zieloną wyspą” Europy, z wzrostem gospodarczym, którego pozazdrościć mogą inne państwa Starego Kontynentu.

Trudne czasy Polski

Niewiele jest na świecie państw, które nie doświadczały w swojej historii wojen, napaści i grabieży. Nawet jednak nie skłaniając się ku przeświadczeniu o “polskiej martyrologii”, wyraźnie można zauważyć, że Polska od wieków wręcz borykała się z trudami wojny. Przez 123 lata walczyła o niepodległość i o to, by znów pojawić się na mapach świata i Europy. Wtedy, do 1918 roku, trudno było w ogóle mówić o jakimkolwiek rozwoju. Oczywiście ośrodki polonijne porozsiewane po Europie, w których schronienie znalazło wielu przedstawicieli polskiej elity politycznej, naukowej i kulturalnej, działały. Nadzieją stało się odzyskanie niepodległości w 1918 roku, jednak już nieco ponad 20 lat później Polska znów stanęła w obliczu wojny. Po jej zakończeniu w 1945 roku nastała epoka komunizmu.

“Czy się stoi, czy się leży…” – to jedno z popularnych powiedzonek z tamtego okresu, które obrazuje, jak wyglądały tamte realia. Malowanie trawy na zielono i pociecha, że nawet jeśli traktor nie ma jednego koła, to przecież ma aż trzy, było zakłamywaniem rzeczywistości, które w swoich filmach świetnie oddał Stanisław Bareja.

Przełom 1989

Polska jest pierwszym krajem, w którym nastąpiła pokojowa zmiana ustroju. W 1989 roku, w wyniku porozumień Okrągłego Stołu, 4 czerwca zorganizowano pierwsze częściowo wolne wybory. Zwycięstwo opozycji było początkiem prawdziwego przełomu. Utworzono pierwszy niekomunistyczny rząd z Tadeuszem Mazowieckim na czele. Wtedy też podjęto decyzję o wprowadzeniu reform, mających ustabilizować sytuację ekonomiczną w kraju. Odpowiedzialny za to był Leszek Balcerowicz ze swoim planem. Rozpoczęła się przemiana w kierunku kapitalistycznego systemu wolnorynkowego.

Plan Balcerowicza zakładał przebudowę całej gospodarki. Pakiet zaproponowanych przez niego (i przyjętych) 10 ustaw zakładał likwidację gwarancji państwowych dla nierentownych przedsiębiorstw, zakaz emisji pieniądza bez pokrycia, ujednolicał zasady opodatkowania, wprowadzał korzystne zasady dla kapitału zagranicznego, a także regulował przepisy w zakresie prawa pracy. To wszystko stworzyło korzystne warunki dla gospodarczych zmian.

“Zielona wyspa”

Nastąpił prawdziwy boom drobnej przedsiębiorczości. Powstawały małe firmy, które szybko się rozwijały. Wiele z tych prywatnych przedsiębiorstw, które powstały w tamtym okresie, dziś należy do świetnie prosperujących grup. Od 1992 roku rosnąć zaczął dochód narodowy. Było to tak zauważalne, że Polskę zaczęto nazywać “tygrysem Europy”. Przez wszystkie te lata rozwój był systematyczny, a PKB nawet w okresie światowego kryzysu w latach 2008-2009 było najwyższe wśród państwa Starego Kontynentu. PKB w krajach strefy euro było rekordowo niskie, podczas gdy w Polsce spadek był niemal niezauważalny – czego udało się uniknąć m.in. dzięki odroczeniu wprowadzenia euro w Polsce (choć w Unii Europejskiej kraj obecny był od 2004 roku).

Sytuacja ekonomiczna wielu Polaków polepszała się. Spadało bezrobocie, rozwijała się infrastruktura. Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej sprawiło, że do kraju napływał kapitał zagraniczny oraz milionowe dotacje z unijnych funduszy. Wzrastała krajowa produkcja i rósł eksport. W 2016 roku udział eksportu w PKB przekroczył 41,5 procenta, podczas gdy niemiecki 38 procent, francuski 19,6 procent, a brytyjski nieco ponad 15 procent.

Wszystko to pokazuje, że polska gospodarka nadal dynamicznie się rozwija. Ale czy Polska jest krajem bogatym? O tym nadal ciężko mówić. Wiele sfer cały czas wymaga naprawy. Przykład, to powszechna służba zdrowia, które – choć dostępna dla wszystkich – pozostawia wiele do życzenia. Wielomiesięczne kolejki do specjalistów i do specjalistycznych badań są obiektem krytyki całego niemal społeczeństwa. Wiele obszarów rynku pracy wymaga przebudowy. Do tego niska płaca minimalna, która pozwala ledwo związać “koniec z końcem”. To nadal istotne bolączki Polek i Polaków.